Dlaczego kobiece głosy rzadziej wybrzmiewają publicznie?

Kiedy mówimy „kobiety rzadziej zabierają głos”, wiele z nas od razu czuje ukłucie: to pewnie ze mną coś nie tak. A to nieprawda. To nie jest historia o „braku odwagi”. To raczej opowieść o tym, jak jesteśmy wychowywane, jak wygląda nasz dzień i jakie zasady — często niewidzialne — rządzą przestrzenią publiczną.

1) Jak nas uczono mówić (i… milczeć)

Od najmłodszych lat słyszymy komunikaty w stylu „bądź grzeczna”, „nie przesadzaj”, „nie wypada się chwalić”. One nie miały złych intencji, ale zostawiły ślad: uczą autocenzury jeszcze zanim naciśniemy „opublikuj”. Gdy wchodzimy potem do świata pracy czy internetu, te schematy łatwo się włączają. Dobra wiadomość? To nawyki, a nawyki można zmienić, małymi krokami.

2) Czas to głos

Widoczność nie dzieje się sama. Trzeba napisać post, przygotować prezentację, pójść na spotkanie, odpowiedzieć na zaproszenie do panelu. A wiele kobiet ma na co dzień „drugi etat”: dom, opiekę nad dziećmi, organizację życia. Mniej wolnych godzin = mniej przestrzeni na mówienie. Tu nie chodzi o brak chęci, tylko o kalendarz. Dlatego tak ważne są elastyczne rozwiązania i proszenie o wsparcie. Głos potrzebuje czasu.

3) Kogo widzimy, tego zapraszamy

Jeśli w mediach, na konferencjach czy w firmowych prezentacjach częściej widać mężczyzn, podświadomie właśnie tych osób szukamy jako „ekspertów”. To trochę jak z półkami w sklepie: to, co stoi na wysokości oczu, częściej trafia do koszyka. Widoczność rodzi widoczność — dlatego warto nawzajem się polecać i podsuwać nazwiska kobiet, gdy pada pytanie „kogo zaprosić?”.

4) Perfekcjonizm, czyli wieczne ‘jeszcze nie gotowe’

Wiele z nas czeka, aż wszystko będzie doskonałe: lepsze zdjęcia, idealne słowa, „większe” wyniki. Tyle że widoczność rośnie dzięki publikowaniu, a nie dopracowywaniu w nieskończoność. Wybierz ruch, a nie ciszę: opowiedz o sobie, swojej ofercie i sukcesach tak, jak dzisiaj czujesz i umiesz. Ludzie nie zakochują się w perfekcji, za to ufają temu, co żywe i prawdziwe.

5) Komfort i granice

Czasem powstrzymuje nas nie tyle strach, ile brak poczucia komfortu: czy to na pewno moje miejsce? czy mam prawo o tym mówić? Masz. I możesz to robić po swojemu — w tempie, tonie i skali, które są dla Ciebie dobre. Granice nie uciszają, ale porządkują warunki, w jakich chcesz być słyszana.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *